Ciało kobiety jest rzeczą uniwersalna.Nie sposób wręcz nadziwić sie nawykowemu działaniu niektórych głów kreujących wizualne wariacje na ten temat.Oczywiście na tym polu szczególnie wybijają się mózgi tworzące reklamy.W centrum miasta Warszawa,dumnie zwanego stolicą wykwitła stosunkowo niedawno ,przez wielu architektów potępiana efemeryczna bryła złotych tarasów.Reklama ruszyła pełną parą i już w lecie ludność tubylcza i przyjezdna oglądała utrzymany w ciepłych brązach billboard przedstawiający nagie kobiece ciało , którego łuki i wygięcia miały sugerować kształty owego budynku.Niezwykle oryginalna ta wizja znalazła oczywiście kontynuacje i oto pojawiła się w zimie kolejna reklama równie gustowna jak poprzednia.Zawsze gdy przez szybę brudnego tramwaju czy też równie brudnego autobusu mijają mnie te reklamy nie mogę się nadziwić niesamowitej wprost kiczowatości.Czuję sie wręcz jak psychol-myślę-kurwa-czy nikt poza mną nie dostrzega tego absolutnego gówna owiniętego w pozłacany papierek?Dla mnie ta reklama jest syntezą przyzwyczajenia jakie noszą w sobie ludzie,przyzwyczajenia do pewnych form przekazu wizualnego i werbalnego.Ta reklama patrząc się na mnie śmieje mi się prosto w twarz:już wiesz na czym to wszystko polega-DEBILKO?
A wszystko jest oczywiście bardzo klarowne-nagie ciało kobiety-ciało luksusowe,szczupłe ,zadbane ,wykorektowane ,zamknięte w metaforze jak w formalinie.Prosty marketingowy przekaz-baby najczęściej robią zakupy i wszystkie chcą być piękne to trzeba je złapać w sidła tego wizerunku.A że bryła budynku jest taka obła jak kobiece kształty-to wszystko pięknie się układa.I kampania reklamowa gotowa.Jestem na nie.
środa, 9 stycznia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz